www.dziennikirowerowe.pl
left_up

home

Sycylia 2012

Kibris

Chorwacja

Mondo

Crete

GuestBook

Lanzarote

right_up
left

Kreta

Hiszpania

Sycylia 2008

Cypr

Grecja

Portugalia

Cyprus_button

Noclegi

right
KIBRIS – TERENY OKUPOWANE - NORTH CYPRUS 2014
North Cyprus wyprawa rowerowa
The war is still in my heart
 
A WSZYSTKO TO ZACZEŁO SIĘ NOCĄ.
 
Dziennik wyprawy       FOTO-GALERIA
1.06.2014
North Cyprus wyprawa rowerowa18:10 - Cypr, Larnaka, odbiór wielkiego plecaka i pudła po telewizorze z rowerem w środku. Tankuję 5 litrów wody do butelek z kranu i ruszam na parking składać rower.
Od dłuższego czasu penetruję z bagażami teren lotniska by znaleźć miejsce na schowanie kartonów i plecaka na tydzień.
19:03 – robi się ciemno i super, będę więc działał pod osłoną nocy.
 
- What are you douing ?
- I am preparing for a big advanture !
 
 
21:10 – wszystko gotowe, rower złożony a pudła kartonowe i plecak schowany za dużą reklamą. Ruszam w kierunku kapliczki Michała Archanioła na środku dzikiej pustyni a później na szczyt gdzie czeka mnie nocleg pod gwiazdami z widokiem na raj, dystans ok. 30km, znam te tereny więc czuję się jak u siebie, chociaż nawet jakbym ich nie znał to też bym się tak czuł.
 
Nocą na przestrzał.
 
Pierwszy krok mam już za sobą, pierwszy postój pod latarnią w jakimś miasteczku i naprawa tylnego światełka bo wylał się elektrolit z baterii.
 
23:30 – Kaplica Michała Archanioła – noc mistyki z dala od cywilizacji – czas zatrzymania, dużo błądzenia wyruszeń i powrotów, poszukiwanie drogi na wyczucie, jestem na granicy strefy buforowej. Przeprawa po wertepach w dziczy i odosobnieniu.
0:45 – nareszcie u celu, docelowe miejsce noclegowe, kapliczka na szczycie w niesamowitym punkcie widokowym – było warto.
 
dst 32km
 
2.06.2014
North Cyprus wyprawa rowerowaCel na dzisiaj to Nikozja, stolica wojną podzielona ale za nim to nastąpi chcę pobyć jeszcze w tym dzikim terenie. Opuszczam bazę ale wiem, że jeszcze tu wrócę na ostatni nocleg. Po chwili w oddali widzę jak dwa helikoptery zwiadowcze lecą nisko nad ziemią i jeden zatrzymuje się 10m nad miejscem mojego noclegu, czyżby szukali dzikiego rowerzysty bo pewnie wypatrzyli mnie z oddali…
 
10:40 – dojechałem szutrami do granicy strefy buforowej
 
 
szlaban, punkty wartownicze, znak STOP i napis:
 
ATTENTION FIRING AREA
 
i wątpię aby chodziło o zagrożenie pożarowe bo tu nie ma się co palić poza ogniem obstrzału artylerii więc się wycofuję otaczając górę wojskową a później ruszam w kierunku Athienou, jest jakiś znak na tereny archeologiczne więc jadę zwiedzić podziemne komnaty.
14:50 – regeneracja przy Coli, polowałem na widokową kapliczkę na szczycie ale jest zajęta przez wojska UN, badziewiaki zabrali takie super mistyczne miejsca dla wojska a miałem zamiar tam spać gdy ją zobaczyłem z oddali, czerwona skóra spalona słońcem – będzie piekło.
 
15:22 – DALI , naprawa tylnej dętki, dzieciaki się zbiegły, mówiły do siebie, że jestem rusek.
Poprzez krainę zwierząt i bydła, podchodzę do wanny stojącej na polu jako wodopój by sprawdzić czy przypadkiem nie jest gotowa na kąpiel dla mnie ale jest w niej za mało wody.
1 i pół godziny zostało do nastania nocy – jadę na szczyt góry sprawdzić czy nadaje się na nocleg a później będę szukał czegoś do kąpieli. No niby kawałek betonu jest ale słaby wiatr a reszta szczytu zajęta przez bazę wojskową gdzie żołnierze przy bramce dali mi sygnał bym zawracał stąd. Jadę więc szukać jeziora, oby nie okazało się wyschnięte. Wśród drzew widzę jakiś duży materac, czy to znaczy, że dziś śpię tutaj ?
18:22 – moje oczy widzą coś pięknego, zbliżam się i widzę betonowy rezerwuar wody, duży zbiornik więc radość też wielka – skok do wody…
Jeżdżę po parku i nacieszyć się nie mogę widząc wiele możliwości noclegowych pod gołym niebem.
19:45 – już w śpiworze na końcu alejki w rezerwacie parku a jutro koniecznie biała koszula antysłoneczna.
 
dst 77km
 
3.06.2014
North Cyprus wyprawa rowerowa6:50 – Ruszam  w drogę, gdziekolwiek miałaby prowadzić…
NIKOZIA
Centrum miasta, strefa buforowa a na ścianie oddzielającej dwa światy wielki napis:
 
NOTHING IS GAINED WITHOUT SACRIFICE AND FREEDOM WITHOUT BLOOD
 
Ruiny domów, zasieki, druty kolczaste, wieżyczki wojskowe, barykady, beczki ochronne przed pociskami, zakazy wstępu i robienia zdjęć – oto linia ustalona krwią za cenę życia i śmierci.
 
12:07 – przekraczam granicę, biorę wizę, pole gdzie trzeba wpisać nr rejestracyjny samochodu wypełniam słowem BICYCLE i ruszam na północny cypel wyspy – tereny okupowane przez Turcję.
13:28 – silny wiatr prosto w pysk, dużo aktywnych baz wojskowych gdzie odbywają się ćwiczenia a młodzi żołnierze siedzą w okopach i na wartowniach w ciągłej gotowości do wojny.
15:15 – CAMLIBEL, sanktuarium zabite przemocą, ruiny kościoła jak i budynków przyległych noszących znamiona dalekiej historii.
Zaraz będę szukał wody do picia i do mycia bo od teraz doga prosto w dzicz.
16:06 – szybka kąpiel w betonowym rezerwuarze wody – ostrożnie by nie zostać zauważonym przez ludzi pracujących w polu.
 
THE END
 
18:20 – tam gdzie kończy się ląd, północno zachodni cypel wyspy, to był mój cel na dzisiaj i okolice by tu przenocować. Pierwszy raz nad morzem, mocny wiatr, szum fal. Mogę spać pod latarnią na podeście ale trochę za ostre kamienie mogące przebić materac, być może wrócę 1 km bo na polach widziałem sprasowaną w kostki słomę z których mógłbym ułożyć sobie łóżko ale będzie ryzyko, że zwierzyna mnie podejdzie. Jadę zbadać jeden dom obok ruin, ciekawe czy tam ktoś mieszka ?
 
Domek zamknięty, nikogo nie ma, wygląda na opuszczony ale jest gładki ganek z widokiem na latarnię morską, pewnie to domek latarnika więc zostaję – rozkładam śpiwór przed drzwiami. Czekam na noc by móc pójść spać. Planowanie trasy – do cyplu Św. Andrzeja na wschodzie wyspy mam ok. 200km, to dużo bo myślałem, że jutro uda mi się tam dojechać. Fajnie tu pomimo, że samotnie. Robi się zimno a więcej warstw już nie mam, dużo chmur, oby nie padało. Siedzę zapatrzony w małą wysepkę.
19:49 – skok do śpiwora – nocna hibernacja.
2:38 – jakiś samochód robi patrol przy latarni, z oddali świeci w moim kierunku światłami, chyba zaraz tu będzie…
 
dst 88km
 
4.06.2014
North Cyprus wyprawa rowerowa7:00 – powoli pakuję bazę, niestety wiatr silny znowu prosto w pysk. Wyruszam jeszcze na cypel by się pożegnać, tam jest fajnie no i ta mała wysepka na końcu…
 
Po drodze mirabelkowe drzewa by można było się najeść, strzeliste pomniki walczącej Turcji przy wybrzeżu i zupka chińska bym nie zmarł z głodu. 5km do GIRNE
14:30 – no jak można tak pomylić trasę? Od godziny pcham rower pod górę po czym okazuje się, że to nie ta droga, powrót na hamulcach z mocą grawitacji.
16:20 – ryj się cieszy bo cola 2,5 litrowa jest ze sklepu i ciasteczka, super bo mocy brakuje.
17:42 – czas zachodzącego słońca, przede mną długa droga a w uszach „prosta lubov”  aż chce się być, aż chce się kochać… kąpiel obok jakiegoś domu pod szlaufem. Rewelacyjne boczne drogi, szczególnie teraz gdy zgasł już żar palącego słońca.
W dzikiej oddali widzę kościół na uboczu, podjeżdżam i lornetkami sprawdzam czy nikt mnie nie śledzi i okazuje się że, tak a szkoda bo chętnie bym tu został na noc tym bardziej, że za 30min będzie już całkowicie ciemno. Czy mam się spodziewać tego pana z punktu obserwacyjnego który mnie wypatrzył tak samo jak ja jego ?  w końcu wszedłem na teren zamknięty, są tu duże solary więc może tu pilnują.
dst 105km
 
5.06.2014
North Cyprus wyprawa rowerowa6:35 – prawie już wszystko spakowane, biała koszula wyprana, cola i wafelki pożarte…
Cisza i spokój, dobre miejsce gdzie wszystko ma swój czas, gdzie chce się zostać ale celem mym jest droga więc wyruszam.
 
OLD COAST ROAD
 
Prawie nikogo nie ma więc pojeżdżę sobie w samych kąpielówkach, przez 30km nie będzie żadnego domu i cywilizacji tylko sam szuter, oczywiście, że tą właśnie drogę wybieram, słońce w twarz a silny wiatr w plecy.
 
Z PÓŁNOCY NA POŁUDNIE
 
15:30 – przygnany wiatrem dotarłem drogą śródlądową do przylądka Św. Andrzeja, po drodze rezerwat dzikich osłów. Dwie wielkie flagi na końcu lądu.
17:13 – butelkowa kąpiel w wodopoju dla osłów, zimno ale to nic.
Chwila prawdy – sprawdzam dystans do lotniska w Larnace, wszystko w normie (100km na każdy dzień) ale bez zapasu czasu. Poszukiwanie miejsca na nocleg. Straciłem równowagę gdy biegłem obejrzeć domek na nocleg i wpadłem w kolce chaszczaste całym ciałem, kolce w plecach, kolce w rekach i kolce w nogach. Przez chwilę byłem na plaży ciągle szukając miejsca by rozłożyć śpiwór na przekoczowanie nocy, może na kładkach. Wróciłem do domku 2m kw, 3 okienka bez szyb, posprzątałem podłogę by rozłożyć materac, zupka chińska na kolację, widok na morze poprzez drzwi których nie ma. Zastawiam wejście metalową kratą by osły tu nie weszły bo to ich rezerwat.
20:00 – idę spać, jak będą komary to przeniosę się na dach.
dst 116km
 
6.06.2014
North Cyprus wyprawa rowerowa5:35 – pakowanie bazy
6:10 – robię zapasy wody przy klasztorze Św. Andrzeja i ruszam w drogę, mam nadzieję, że dojadę dziś do Famagusty no i Salamis.
8:26 – pożegnałem wybrzeże ale to nic bo wkroczyłem w obszar dziczy i ubitych dróg na których są tylko ślady dzikich zwierząt, mam wszystko aby przeprawić się przez ten teren i przeżyć w obecnych warunkach. Po paru godzinach jakaś osada, zatrzymuję się regeneracyjnie, podchodzi do mnie starszy tubylec, mówi że odkąd tu mieszka a mieszka od urodzenia to nigdy tu nie widział takiego rowerzysty, powiedział, że w pierwszej chwili jak mnie zobaczył to pomyślał, że jestem wysłannikiem armii tureckiej, zapytałem dlaczego ? dlatego, że mam czerwoną apaszkę i nie mam włosów jak żołnierze i zatrzymałem się przy pomniku tureckim.
11:37 – kolejny stary i zburzony kościół, drzwi zamurowane, wewnątrz siedlisko gołębi - zabity przemocą.
16:20 – wkurwiony i zły.
18:45 – Ruiny SALAMIS, fajne miejsce które pokazuje jak to się żyło dawno, dawno temu… w oddali ktoś trąbi bo pewnie mnie szukają, teren zamknięty pół godziny temu a ja to przeoczyłem.
19:30 – Monastyr Św. Barnaby, podjeżdżam ale wszystko już zamknięte, dziwnie na mnie patrzą więc jadę dalej, myślałem, że zrobię zapasy wody ale niestety woda odsalana z morza raczej nie nadaje się do picia, po drodze oglądam podziemne grobowce pod wielkimi kopcami, wolę nie wczołgiwać się do środka.
 
Szukam noclegu – w oddali jest dom w stanie surowym otwartym, robię rozeznanie i super, zostaję tu, jest tyle pokoi, że nie wiem który wybrać, ten w którym najbardziej wieje, o 3 w nocy przenoszę się na taras by bardziej wiało odnajdując radość bycia.
dst 118km
 
7.06.2014
Farmagusta North Cyprus wyprawa rowerowa5:30 - po prostu być… nic mi się nie chce… skóra z pleców całkowicie się posypała.
7:15 – balsamacja ryja i w drogę, kierunek Farmagusta.
 
FARMAGUSTA
 
Niesamowite fortyfikacje, ruiny katedr zabytkowych sprzed wielu, wielu lat. Trafiłem tu tylko przypadkiem bo zamierzałem zjeść zakupione śniadanie z widokiem na morze ale, że wjazd do portu był zamknięty a ja nie wyglądałem jak statek to pojechałem dalej. W całym forcie właśnie rozbrzmiewa RAMADAM. Przy każdej szkole napis:
 
„NE MUTLU TURKUM DIYENE”
 
Jeszcze tylko kolejny raz objadę fortecę i ruszam w kierunku granicy chociaż robię to niechętnie bo miejsce wyjątkowe ale czas mnie nagli.
11:00 – wysiedlona strefa miasta, budynki noszące ślady bombardowania, od 40 lat nikt tu nie mieszka ani nie ma prawa wstępu, jadę wzdłuż barykad zagradzających miasto, beczki przeciw ostrzałowe wypełnione piaskiem, druty kolczaste, powybijanie szyby i ani żywej duszy, z pięknego przymorskiego miasta zrobili miasto duchów, ludzi poległych z zakazem wstępu dla żywych rowerzystów.
11:40 – Check Point – granica KIBRIS / CYPRUS, po drodze brytyjska baza wojskowa.
16:15 – Na horyzoncie 4 znane kominy – DEIKENIA, powrót śladami przeszłości, które zostawiłem po sobie w 2009 roku.
18:17 – idzie burza a ja mam ok. 12 km do miejsca noclegu nieznanymi szutrami.
KELIA – budzą się sentymenty, kościół pod którym spałem 5 lat temu, niesamowity zachód słońca.
18:40 – kierunek AVDELERO, dogonić zachodzące słońce, ktoś do mnie krzyczy…
19:04 – w oddali na szczycie widzę już kapliczkę gdzie zamierzam przenocować ale jest daleko i niesamowicie wysoko, zapowiada się strome podejście którego będę szukał na zrzutach satelitarnych.
 
Prawie ciemno, za 20 min będzie już noc, wyłączam światła aby być niewidzialnym bo zbliżam się do granicznej strefy buforowej i nie chcę aby mnie ktokolwiek widział.
 
Mam za sobą 1,5 godziny walki by dotrzeć bezdrożami do celu, niestety zakończony porażką.
 
 
LOST IN THE NIGHT – NO WAY
 
Pomimo wszystko idę pod górę a z mojego czoła spadają krople potu na pokryte kurzem stopy.
 
„Dzieci europy”
 
Pozostaje mi rozłożyć śpiwór właśnie tutaj na przeoranej ziemi albo wycofać się do drogi i spróbować dojechać naokoło – wracam.
21:30 – wędrówka szczytami wzniesień skąd jest niesamowity widok nocny z jednej strony na Larnakę z drugiej na Nikozję.
22:10 – jestem u celu, czekam aż kochankowie opuszczą to miejsce by móc spokojnie ułożyć się do snu pod gwiazdami.
2:30 – znowu ktoś przyjechał na szczyt, pocałunki, pieszczotki 3m obok mnie i mnie nie widzą … ale jak już zobaczyli to aż uciekli z przerażenia do samochodu i w dół…
dst 98km
 
8.06.2014
Salamis North Cyprus wyprawa rowerowa6:00 – z wysokości spoglądam na okolicę, którędy by jeszcze przemierzyć te tereny, chyba ruszę drogą wiatraków. Po drodze Arch Angelo, postój śniadaniowy czas pożegnania i wdzięczności. Od czasu poranka nie widziałem swojej białej koszuli, zgubiłem ja podczas nocnej przeprawy? a może porwał ją nocny wiatr? jaka wielka szkoda i jaki wielki smutek bo była to koszula antysłoneczna, która chroniła mnie przed promieniami UV jak i przed promieniowaniem kosmicznym, no i elegancko w niej wygladałem a teraz bez niej jestem jak dziad bez jednej ręki...
10:18 – duży pomarańcz leży na ulicy, ciekawe czy dobry ? – bardzo dobry !
Jadę na lotnisko sprawdzić czy jest schowane pudło na rower i plecak bo jeśli tak to ruszę jeszcze nad morze na pół godziny a potem pakowanie.
 
dst 47km
 
Dystans całkowity 681km